Diament nie musiał nikogo przekonywać, że zna lokalny rynek. Musiał to pokazać osobie, która widzi go pierwszy raz. Dlatego na stronie postawiliśmy na konkrety, które da się sprawdzić: dziesięć lat działalności, ponad 900 transakcji i listę sprzedanych nieruchomości z informacją, ile trwała sprzedaż. Cztery dni na ulicy Wita Stwosza, sześć dni na Cylejskiej. Cen na stronie nie ma, bo to sprawa klientów biura, a czas sprzedaży mówi sprzedającemu więcej niż jakakolwiek obietnica.
Drugim argumentem jest doradczyni finansowa w biurze. Sprzedający boi się, że transakcja rozpadnie się na kredycie kupującego, już po umowie przedwstępnej. W Diamencie zdolność kredytową kupującego sprawdza się, zanim nieruchomość zostanie dla niego zarezerwowana. To odpowiedź na konkretną obawę, a nie kolejne hasło o profesjonalnej obsłudze.
Trzecia rzecz to zespół. Siedem doradczyń oznacza, że prezentację można umówić jeszcze tego samego dnia, także wieczorem albo w sobotę. Kampania dostarcza kontakt, ale umowę podpisuje się wtedy, gdy ktoś szybko oddzwoni i przyjedzie na miejsce.