Pan Mirosław jest agentem w sieci Metrohouse i od początku chciał czegoś więcej niż przeciętne wyniki. Marketing miał mu w tym pomóc, ale przez dłuższy czas robił dokładnie odwrotnie.
Współpracował z popularną, renomowaną agencją marketingową przy kampaniach płatnych. Dwa miesiące, realne pieniądze, zero efektów. Miał wtedy także stronę, przygotowaną wcześniej przez inną agencję marketingową, tylko że ona prezentowała ofertę, zamiast zamieniać wejścia w telefony, a wizualnie wyraźnie odstawała od dzisiejszych standardów.
Kiedy odezwał się do nas, wahał się i trudno się dziwić. Po takich doświadczeniach nikt nie wierzy w trzecie podejście. Wróciliśmy do rozmowy dopiero wtedy, gdy zamiast obiecywać wyniki, pokazaliśmy mu konkretne obszary, których wcześniej nikt u niego nie ruszył. Szybko okazało się, że mamy do czynienia z kimś, kto chce marketing zrozumieć, a nie tylko zlecić i czekać na raport. To zmieniło całą współpracę.