Olga przyszła do nas jako agentka pracująca w swoim biurze nieruchomości i skuteczna w tym, co robi. Nie szukała pomocy w sprzedaży, bo tę część ma opanowaną. Szukała czegoś innego: własnego źródła umów, niezależnego od tego, ile kontaktów akurat spłynie do biura.
Zależało jej przy tym na partnerze, który realnie dowozi, a nie tylko dobrze wypada na pierwszym spotkaniu. Po drugiej stronie musiała być firma z doświadczeniem, bo rynek, na którym działa, nie wybacza eksperymentów.
Kielce są z naszego doświadczenia specyficzne. Działa tam wiele biur nieruchomości o mocno ugruntowanej pozycji, które przez lata zbudowały coś w rodzaju lokalnego monopolu na uwagę klientów. Pojedynczy agent nie wygra z nimi ani budżetem, ani liczbą ofert. Musi więc grać czymś zupełnie innym.