Nowa strona i landing page
Zbudowaliśmy stronę oraz landing page nastawiony na kontakt od osób, które rozważają sprzedaż. Punkt wyjścia musiał być solidny, bo kierowanie płatnego ruchu na słabą stronę to najszybszy sposób na przepalenie budżetu.
Strona główna › Wyniki klientów › My Blue House

Biuro nieruchomości z Poznania, które trafiło do nas mocno sparzone. Poprzednia agencja marketingowa, przedstawiająca się jako specjaliści od nieruchomości, obiecywała bardzo dużo i głośno się promowała. Wyniki tego nie potwierdziły, a spory budżet reklamowy przepadł.


My Blue House trafiło do nas z bagażem, który spotykamy coraz częściej. Wcześniej biuro współpracowało z agencją marketingową przedstawiającą się jako wyspecjalizowana w nieruchomościach, głośną w branży i szczodrą w obietnicach. Wyniki tego nie potwierdziły, a wydane na reklamę pieniądze się nie zwróciły.
Skutek był do przewidzenia. Właściciel podchodził do kolejnej współpracy bardzo ostrożnie i rozmawialiśmy naprawdę długo, zanim doszliśmy do porozumienia. Widzimy to u wielu klientów: raz sparzeni na głośno reklamującej się agencji marketingowej, na lata odpuszczają sobie jakiekolwiek działania.
Mechanizm jest dokładnie ten sam, co w pośrednictwie. Wystarczy jedno złe doświadczenie z jednym agentem, żeby ktoś nabrał uprzedzeń do całej branży. Nam zależy na tym, żeby to wrażenie odwracać, więc przy takim kliencie punkt ciężkości przenosi się z prezentacji na konkret.
Same cele były przy tym jasno określone. Biuro chciało pozyskiwać właścicieli nieruchomości z Poznania i okolic, i to na wyłączność, a nie zbierać przypadkowe zapytania. Do tego doszedł drugi wątek, rzadszy u biur nieruchomości: My Blue House prowadzi także własne inwestycje deweloperskie, więc kampania miała wspierać również ich sprzedaż. Trzecim punktem była strona internetowa, która wymagała wymiany, bo w dotychczasowej formie nie nadawała się do prowadzenia na nią płatnego ruchu.
Nie pojedyncza kampania, tylko połączone elementy, które pracują razem. Tak wygląda marketing biura nieruchomości w naszym wydaniu.
Zbudowaliśmy stronę oraz landing page nastawiony na kontakt od osób, które rozważają sprzedaż. Punkt wyjścia musiał być solidny, bo kierowanie płatnego ruchu na słabą stronę to najszybszy sposób na przepalenie budżetu.
Wpięliśmy w landing page nasze autorskie narzędzie do wyceny nieruchomości. Na rynku lokalnym sprawdza się bardzo dobrze, bo daje właścicielowi konkretną wartość, zanim jeszcze z kimkolwiek porozmawia, i naturalny powód do zostawienia kontaktu.
Skonfigurowaliśmy profil firmy w Google i zajęliśmy się widocznością organiczną w Poznaniu, żeby biuro pojawiało się także w wynikach, za które nie płaci się przy każdym kliknięciu.
Kampanie skierowaliśmy na miasto oraz okoliczne miejscowości o największym potencjale, zamiast rozpraszać budżet na cały region.
Prawdziwa przewaga w tym projekcie okazała się geograficzna. Poznania oczywiście nie odpuściliśmy, bo to główny rynek biura, ale sam Poznań jest mocno obstawiony reklamowo i konkurencja podbija tam stawki. Dlatego równolegle szukaliśmy luk, czyli miejsc z realnym potencjałem, o które nikt jeszcze nie walczy.
Znaleźliśmy je tuż obok: na przedmieściach i w okolicznych miejscowościach niemal nikt nie prowadzi sensownych kampanii, a stoją tam domy o wysokiej wartości. Kierując część budżetu właśnie tam, zaczęliśmy pozyskiwać wartościowych klientów znacznie niższym kosztem niż w mieście, gdzie o tę samą nieruchomość ubiega się kilkanaście biur naraz.
Drugim filarem była strona. Poprzednia nie nadawała się do prowadzenia na nią płatnego ruchu, więc zbudowaliśmy nową wraz z landing page nastawionym wyłącznie na kontakt od sprzedających. Przy kampanii płatnej to nie jest kosmetyka: każde kliknięcie kosztuje, więc strona decyduje o tym, czy pieniądze zamieniają się w telefony, czy w statystyki.
Trzecim elementem była wyceniarka mieszkań online, wpięta bezpośrednio w landing page. Właściciel, który zastanawia się nad sprzedażą, najpierw chce wiedzieć, ile jego nieruchomość jest warta, a dopiero potem rozmawiać z pośrednikiem. Wyceniarka daje mu tę odpowiedź od razu, a przy okazji jest naturalnym powodem do zostawienia kontaktu.
Trzy umowy podpisane już w pierwszym miesiącu działania, na rynku, na którym o uwagę właścicieli walczy bardzo wielu graczy. Kampania dopiero się rozpędza, a dane z pierwszych tygodni pokazują wyraźny potencjał do dalszego wzrostu.
W tym case study liczy się jednak jeszcze coś innego. Klient, który po wcześniejszych doświadczeniach podchodził do marketingu z dużą rezerwą, po miesiącu ma podpisane umowy i jasno widzi, na co idą jego pieniądze.
To, co najczęściej zaskakuje naszych klientów: telefon zaczyna dzwonić sam. Zamiast szukać właścicieli, odbierasz zgłoszenia od osób, które już zdecydowały się sprzedać.

Współpracujemy z ograniczoną liczbą firm z jednego miasta - dzięki temu nigdy nie pracujemy dla Twojej konkurencji. Zostaw kontakt, a oddzwonimy w ciągu 24 godzin.

Porozmawiajmy o Twoim mieście
+48 515 696 948 biuro@leadynieruchomosci.pl